Co robię, gdy życie mnie przytłacza

To jeden z najtrudniejszych artykułów, jakie napisałam do tej pory. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że okładałam go tygodniami, a po drodze napisałam kilka innych. Było jednak w tym coś pozytywnego – mijające dni uświadomiły mi coś bardzo ważnego. Ale o tym nieco później.

Co robię, gdy życie mnie przytłacza?

Być szczerym ze samym sobą

To dotyczy każdego z nas. Czasem przychodzi moment, w którym stwierdzamy: „życie mnie przytłacza, mam dość”. W przyznaniu się do tego nie ma nic skomplikowanego. To bardzo ludzkie – mieć gorsze okresy, chwile zwątpienia, nawet momenty użalania się nad samym sobą i swoim życiem. Wiemy o tym z logicznego punktu widzenia, jednak takie odsłonięcie się emocjonalne (nawet przed samym sobą) wymaga świadomości siebie i pewnej odwagi. Naprawdę niewielu z nas jest w stanie przyznać się do takiego stanu rzeczy.

I to tutaj zaczyna się problem.

„Jestem zmęczona”,  „Muszę pospać o godzinę dłużej”, „Pewnie bierze mnie grypa”, „Może to hormony”, „Na pewno czuję się tak przez jesień/ deszczową pogodę/ upał/ zmianę ciśnienia” – takich wymówek mam zazwyczaj jak na pęczki. Pozornie zauważam więc problem i często nawet sięgam po pewne rozwiązania. Wiesz, takie na zasadzie „dziś dodam więcej warzyw do makaronu”, „zdrzemnę się po pracy”, „skoro nie mogę się obudzić, to wstanę później”.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby każda z nich nie służyła odwracaniu uwagi od tego, że dzieję się coś znacznie większego. Musi minąć czas. Muszę przez pewien okres ignorować kolejne objawy, które się nadbudowują. W końcu muszę zauważyć, że doraźne działania nie przynoszą długoterminowych efektów. Zazwyczaj musi dojść do momentu, w którym stwierdzam „życie mnie przytłacza”.

Czuję, że dzieje się zbyt wiele. Wypierane emocje wylewają się z całą swoją siłą. Zmęczenie staje się nie do pokonania. Gdy czuję, że życie mnie przytłacza, nie mam ochoty na wychodzenie z domu, kontakt z ludźmi, których uwielbiam, oddalam się od najbliższych, zaczynam poświęcać godziny na proste rozrywki – telewizję czy Youtube. Chciałabym wtedy, aby całym moim światem mógł być koc i samo-uzupełniający się kubek z kawą. Być może to znasz?

Nie mam weny, żeby pisać

Co robię, gdy życie mnie przytłacza

I co, chociaż przez pewien czas, pomaga.

  • Robię małe rzeczy, które sprawią mi przyjemność.

Słucham dużo muzyki. Częściej obserwuję, jak mój mężczyzna gra (sprawia mi to nawet większą przyjemność niż granie same w sobie). Jestem również jedną z tych osób, które szczególnie w takim czasie, powracają do swoich ulubionych książek. Dbam o regularne przytulanie. Pozwalam sobie na popcorn w trakcie filmów na małym ekranie.

  • Powracam do starych pasji.

Wielogodzinne oglądanie filmów na Youtube świadomie zastępuję czasem poświęconym na jedną z pasji, o których zapomniałam lub które realizuję znacznie rzadziej. Piekę, wykonuję ćwiczenia pisarskie, czytam poezję lub fantastykę, gram, uczę się nowych pojęć z fizyki kwantowej, wyszywam kanwę, robię origami.

  • Szczególnie dbam o samą siebie.

Zakładam wygodne ubrania, ale dbam o to, aby mi się podobały. Poświęcam dodatkowe kilka minut na nawilżenie skóry. Kupuję ulubione owoce. Biorę dłuższe prysznice, nawet jeśli część mnie uważa to za marnowanie czasu. Codziennie noszę swoje ulubione perfumy.

  • Analizuję.

Kto powiedział, że wiedza psychologiczna i coachingowa jest pomocna? Okej, jest. Jeśli korzystasz z niej w sposób praktyczny, a nie teoretyczny. Gdy czuję, że życie mnie przytłacza, spędzam godziny na analizowaniu obecnego stanu rzeczy. Chociaż ma to znacznie więcej minusów niż zalet, pozwala mi jednak dojść do wniosków, dzięki którym wprowadzam realne zmiany.

  • Dokonuję zmian.

Często zmiany, które wprowadzam są symboliczne (możesz np. poczytać o tym, jak przefarbowałam włosy na niebiesko i zaczęłam prowadzić ten blog), jak możesz się domyślić lub znasz to z własnego doświadczenia – istotne zmiany to jeden z ostatnich i najważniejszych etapów.

Uważam jednak, że nawet najmniejsze zmiany są niezwykle pozytywne. Poczucie, że życie mnie przytłacza, bez wątpienia jest sygnałem, że są obszary, które mnie frustrują, przygnębiają, stresują, ogólnie mówiąc – nie satysfakcjonują. Czy zmiana koloru włosów, albo tego, jak wygląda moja sypialnia, tego, jaką ścieżką chodzę do pracy, albo o której wstanę, mogą być przełomowe? Raczej nie. Ale z pewnością są pierwszym krokiem, aby realnie zająć się problemem. 

Nie mam weny pomysły

Dlaczego po prostu tego nie zmienię

Zauważyłam, że gdy życie mnie przytłacza, przestaję robić rzeczy, które kocham, te, wyłącznie dla samej siebie, te, które sprawiają, że czuję się lepiej oraz zaczynam tkwić w rutynie. Ale też są czynności, których unikam szczególnie mocno. Tak, to takie elementy, które mogłyby faktycznie coś zmienić.

Czuję, że to miejsce na słowo wyjaśnienia.

Uważam, że zmiana nie jest prosta. Z psychologicznego punktu widzenia, nie chcemy wychodzić z „błotka”, ponieważ nawet, jeśli mamy świadomość, że to faktycznie przytłaczające, odrzucające błoto, to wciąż jest to „nasze znajome błotko”. Pomijając metafory – najbardziej obawiamy się tego, co nieznane i dlatego jakiekolwiek zmiany powodują dyskomfort i wymagają wysiłku. 

Czasem musimy osiągnąć punkt przełomowy, w którym frustracja tym, jak się czujemy, przebija wszystko inne i daje nam zastrzyk motywacji. Ale im bardziej rozwijamy świadomość samych siebie, tym częściej możemy świadomie pracować nad wprowadzeniem zmian.

Nie mam weny - powody

Co robię zbyt rzadko 

Są pewne klucze elementy mojego życia, które w trudnych chwilach zdają się z niego wyparowywać. Z dnia na dzień przestają być częścią mojej codziennej rutyny, a ja przez pewien czas nie zdaję sobie z tego sprawy.

Gdy życie mnie przytłacza…

  • Unikam medytacji.

Dzieje się tak, ponieważ pozostanie z samą sobą i skupienie na własnych emocjach wydaje się zbyt trudne. Osobiście, jest to dla mnie jeden z najlepszych sposobów, aby nawiązać kontakt ze swoimi potrzebami i zrozumieć, co musi się zmienić, aby przełamać pewną tendencję, która pozostawia w nas uczucie przytłoczenia.

  • Przestaję pisać.

To wniosek, do którego doszłam w ostatnim czasie. Gdy życie mnie przytłacza, pusta karta papieru wywołuje we mnie znacznie więcej obaw, niż w jakimkolwiek innym czasie. Moją największą życiową pasję przysłania brak weny i niechęć do tworzenia (o wenie pisarskiej więcej pisałam tutaj.)

Pisarstwo nigdy nie było dla mnie sposobem na wylanie emocji (być może ten blog jest sygnałem, że na swój sposób się to zmienia), opiera się jednak na szczerości przed samym sobą. Jak powiedział Ernest Hemingway „Write hard and clear about what hurts”. Osobiście trzymam się tej zasady. Chociaż teksty, które tworzę nie opisują wprost moich uczuć, to jednak zawsze mówią o tym, co najtrudniejsze.

Moje motto pisarskie to – bycie szczerym ze samym sobą ponad wszystko. 

  • Nie mówię o tym, czego doświadczam. 

Poczucie, że życie mnie przytłacza to jedno z najtrudniejszych wyzwań, przed którym… staję sama. Jest wiele powodów, dla których tak właśnie jest. Nie czuję jednak, żeby było to miejsce, aby je opisywać.

Jeśli zmagasz się z podobnym stanem lub pojawia się on w Twoim życiu regularnie, chcę, żebyś poznał/a kluczowy element, który mi pomaga uwolnić się od poczucia, że życie mnie przytłacza. Jest to dla mnie jedna z najtrudniejszym rzeczy. Ale w końcu bardzo często jest tak, że to czego się obawiamy, jest tym, czego potrzebujemy najbardziej.

Dla mnie najważniejsza jest w takiej sytuacji – szczera rozmowa z bliską osobą. Potrafi odmień każdą sytuację o sto osiemdziesiąt stopni. Nie zawsze tak jest. Ale to jeden z najważniejszych elementów mojej osobistej recepty na poradzenie sobie z tym, że życie mnie przytłacza.

Rozmowa o tym, co przytłacza. Z zaufaną osobą lub terapeutą. Ta osobista lub wirtualna.

4 myśli na temat “Co robię, gdy życie mnie przytłacza

  1. Super, że trafiłam na tym wpis, bo od paru dni przeżywam „wewnętrzny kryzys”. Czuję się zmęczona, wręcz wywinieta na lewą stronę. Może potrzeba takiej stop klatki od czasu do czasu, by zrobić dwa kroki w tył, a potem kolejne pięć w przód 🙂

    Dziękuję Ci za Twój wpis!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s