Jak wygląda pisanie książki (bez ściemy)

Zastanawiasz, się jak wygląda pisanie książki? Oczywiście kluczem do sukcesu jest codzienne (bez wyjątku!) wstawanie przed świtem.  Siadaniem przed biurkiem ubranym jak do pracy (to zapewnia odpowiednie nastawienie) i utrzymywanie pełnego skupienia, aż do przerwy śniadaniowej…

Teraz będzie już na poważnie. W tym artykule opowiem Ci o tym, jak wygląda pisanie książki w moim wykonaniu. Bez ściemy i upiększania. Bez idealizowania.  I chociaż część mnie, bardzo mocno chciałaby, aby moje pisarskie życie wyglądało jak w filmie (albo chociaż profesjonalnym video na Youtube), to tak nie jest. Mówi się, że to kwestia priorytetów (o tym, więcej napiszę później). Dla mnie to jednak również kwestia zdrowego podejścia i szczerości wobec innych, i samej siebie.

Na wstępie zależy mi jednak, aby zaznaczyć, że jest to wyłącznie opis mojego procesu. Nie uważam, aby był on najlepszy, najbardziej efektywny czy uniwersalny. Jestem również pewna, że będzie się on zmieniał wraz z kolejnymi napisanymi książkami.

Z tego artykułu dowiesz się, czego możesz się spodziewać pisząc książkę. Dlaczego nie warto polegać na Youtube’owych „perfekcyjnych rutynach”. Będzie też o tym, w jaki sposób presja niszczy kreatywność.

Ważne: Celem tego artykułu jest szerzenie świadomości. Pisarstwo nie zawsze jest proste. Wymaga wiele samodyscypliny – która łatwo może przerodzić się w nadmierną presję. Składa się też z wielu zmagań – najczęściej ze samym/ą sobą. Mam ogromną nadzieję, że ten tekst nie stanie się dla nikogo powodem zniechęcenia lub zwątpienia w samego/samą siebie, a pomoże Ci w potencjalnych zmaganiach w trakcie pisania książki.

Od czego zaczynam pisanie książki

Na samym początku nie będzie zaskoczenia – zazwyczaj pierwszy krokiem jest „wpadnięcie na odpowiedni pomysł”. Jest mnóstwo sposobów na to, aby ułatwić sobie ten etap (napisałam na ten temat nawet oddzielny artykuł: „Skąd wziąć pomysł na fabułę książki”). Jest też jedna konkretna rzecz, która zwyczajnie przeszkadza i sprawia, że moje życie zamienia się w piekło. Pojawia się frustracja, która sprawia, że nie jestem w stanie napisać czegokolwiek. Poczucie winy za to, że nie piszę. Zadręczanie się myślą, że już niczego nie napiszę (witajcie nieprzespane noce). Ach tak, co to takiego? Jest to oczywiście… presja, którą kładę sama na siebie.

„Przecież nie może być tak, że ja na kolejny pomysł mam czekać! No kto ma na to czas…”

No właśnie, czas, to coś, czego zazwyczaj potrzebuję. Nie chodzi o to, że z tym brakiem pomysłu nie da się nic zrobić. Jest jednak zasadnicza różnica w stymulowaniu swojej wyobraźni i oczekiwaniu na pomysł, a zadręczaniu się, tym, że „prawdopodobnie już nigdy się nie pojawi”. 

Na pewno teraz jestem tego bardziej świadoma, niż podczas pierwszych prób pisania książek. Na ironię, staram się więc robić wszystko, aby nie skupiać na poszukiwaniu pomysłu na fabułę powieści. Czytam poezję, oglądam ciekawe filmy, słucham nowej muzyki, gotuję potrawy z innych części świata niż zazwyczaj i notuję wszystko, co mój umysł w tym czasie „wyprodukuje”.

Karmię mój umysł tym, co najbardziej pobudza mojego wewnętrznego artystę. 

 

radu-marcusu-498248-unsplash-min

Coś, co wcześniej wydawało się pustynią, zaczynają wypełniać dziesiątki barwnych pomysłów. Inspirujące, mniej lub bardziej oryginalne, fascynujące. Chociaż wielokrotnie czytałam wśród porad dla pisarzy, aby skupić się wyłącznie na jednym z pomysłów, robię przeciwnie. Kilka dni lub tygodni żyję tymi historiami. Przeplatają się ze sobą, łączą. W mojej głowie rozgrywają się dialogi. Pojawiają kolejne wątki i postacie. Aż w końcu, większość z nich „umiera naturalną śmiercią”. Jeśli nie były dla mnie wystarczająco pobudzające, aby przetrwać próbę czasu trwającą kilka tygodni, z pewnością nie zdołałabym spędzić z nimi wielu kolejnych miesięcy.

Myślę, że na pewnym poziomie to najtrudniejszy z etapów pisania książki – pozwolić pomysłom umrzeć.

Od pomysłu do fabuły książki

„Jak będzie mieć na imię główna bohaterka?”

„Nie mam pojęcia.”

„Jak wygląda miasto, w którym rozgrywa się akcja?”

„Nie wiem.”

Na początku są dziesiątki pytań, na które nie mam odpowiedzi. Są jednak również takie, które pobudzają kolejne pomysły. Zarys świata i fabuła powieści, które powstały w mojej głowie, zostają, zdanie po zdaniu, przelewane na papier (a raczej ekran komputera). Zanim zacznę pisanie książki, powstaje luźny zbiór notatek zawierający opisy różnych wydarzeń, cechy bohaterów oraz motywy, których chciałabym użyć podczas pisania książki. I nie zrozum mnie źle, to jest BARDZO luźny zbiór notatek. Nowe elementy zastępują poprzednie. Część z nich wraz z czasem traci na atrakcyjności i trafia do kosza. Inne fragmenty są ze sobą niespójne. Moi bohaterowie zmieniają się wraz z powstającą historią własnego życia, a wydarzenia są raczej mglistymi wizjami bez szczegółów.

Na tym etapie mogę powiedzieć, że „coś już wiem”, ale to wciąż nawet nie ułamek tego, co lubię wiedzieć, zanim zacznę pisać książkę.

Jest to czas dość intensywny. I tak, jak sam pomysł na fabułę książki powstaje w mojej głowie miesiącami, tak spisanie tych „ogólnych notatek” to kwestia maksymalnie tygodnia. Zanim powstanie pierwszy szkic powieści, jest jednak jeszcze wiele rzeczy, które wymagają doprecyzowania. Kolejnym etapem planowania powieści, który jest jednym z moich ulubionych, jest opisanie świata powieści (tego, jak wygląda; jakim językiem posługują się mieszkańcy; ich kultury), całego systemu magii (oczywiście, jeśli mamy z nią do czynienia) oraz sylwetek konkretnych bohaterów. Pomocne są tutaj przygotowane wcześniej zestawy pytań, kwestionariusze dotyczące bohaterów oraz różnego rodzaju tabele. To jednak temat na tyle obszerny, że wymaga przestrzeni. Z pewnością napiszę więcej o tym, jak zbudować świat powieści, w oddzielnym artykule.

świat powieści

Plan powieści, czyli co się właściwie wydarzy

Mam koncepcję tego, co może wydarzyć się w powieści, kim jest i jak będzie się rozwijał mój główny bohater, jak wygląda świat, w którym żyje, kim są jego przyjaciele, komu się przeciwstawia, z kim walczy… Przyszedł czas, aby to uporządkować – zaplanować konkretne wydarzenia i ułożyć je chronologicznie. Jak sama nazwa mówi, chodzi o to, aby zaplanować, jak nasza powieść będzie rzeczywiście wyglądała.

Ma to swoje zalety – jak to, że wiemy, o czym chcemy opowiedzieć, co sprawia, że piszemy książkę znacznie szybciej. Ale planowanie powieści ma też wady. Dla mnie największą z nich jest to, że nie wykorzystuję swojej motywacji, gdy jest największa. Okres planowania powieści to zazwyczaj od tygodnia do kilku miesięcy (zależy to mocno od szczegółowości takiego planu). Tak, trwa to dość długo, jednak w perspektywie kilku miesięcy pisania książki, nie jest to, aż tak wiele.

Obecnie podczas pisania nowej książki, sporo eksperymentuję z planem powieści. Być może to jego skrócona forma okaże się równowagą pomiędzy moim przywiązaniem do planów, a motywacją płynącą z kreatywnego, spontanicznego pisania.

Bardzo daleko jest mi do twierdzenia, że, aby napisać dobrą powieść, trzeba stworzyć jej plan. Jednak każda książka, którą ukończyłam taki plan posiadała. To, co jest dla mnie wyjątkowo ważne to, że warto tę decyzję podjąć świadomie przez rozpoczęciem pisania książki. Z tego powodu, planuję szczegółowy artykuł, w którym opiszę zalety i wady planowania powieści oraz różne jej formy.

O tym, jak napisałam książkę w miesiąc

Faktyczne skupienie na pisaniu książki to okres najbardziej pochłaniający, uszczęśliwiający i frustrujący. Osobiście świadomie nie zatrzymuję się na doborze słów, poprawianiu składni i uatrakcyjnianiu opisów, a przelewam słowa na ekran komputera w jak najszybszym tempie. Chociaż nie jest to dla mnie najbardziej intuicyjna opcja (jestem perfekcjonistką), to właśnie metoda, która podczas pisania książek, sprawdza się u mnie najlepiej. Z jednej strony, to właśnie stałe, wielogodzinne poprawianie tekstu jest największym pochłaniaczem czasu i przyczyną pisarskich blokad, a z drugiej strony – korekta tekstu sprawia mi mnóstwo przyjemności (i z tego powodu nie przeszkadza mi fakt, że jest jej więcej po napisaniu pierwszego szkicu, niż gdybym poprawiała tekst „na bieżąco”, już podczas pisania książki).

To prawdziwie uszczęśliwiający czas, ponieważ powstająca powieść potrafi wciągnąć mnie do swojego świata, jak gdyby był on równoległym do tego, rzeczywistego.

wyobraźnia

Bohaterowie prawdziwie ożywają i rozgrywają kolejne dialogi w mojej głowie. Spisywana historia nabiera swoich kształtów i charakteru, który w jakimś stopniu oddaje mój własny. Powstające dzieło napawa dumą. Nie mogę jednak nie wspomnieć o chwilach zawahania podczas pisania książki, które najprościej mówiąc, określają stan całkowicie przeciwny do „bycia dumnym z samego siebie”. Oczywiście, zdarza mi się (regularnie) wątpić w atrakcyjność opowiadanej historii. Frustrują mnie blokady oraz przerwy w pisaniu, które często są niezależne ode mnie (np. w wyniku choroby). Poddaję w wątpliwość sens samego pisania. Nie mogę zaprzeczyć – to jedna z najtrudniejszych, a zarazem chyba nieuniknionych części pisania książki. Z pełną odpowiedzialnością mogę jednak powiedzieć, że radość z tworzenia kolejnych rozdziałów całościowo przysłania wszystkie zmagania, jakich można doświadczyć.

Ile czasu to potrwa? Nie jestem w stanie Ci powiedzieć, ile czasu zajmuje mi lub Tobie pisanie książki. Mogę jednak zaproponować Ci metodę, która pomoże Ci ustalić przybliżony czas (znajdziesz ją tutaj w sekcji „Jak napisać książkę – FAQ”). Udało mi się to zrobić w zaledwie miesiąc podczas projektu NaNoWriMo, zazwyczaj jednak zakładany czas przedłuża się kilkukrotnie.

Pisanie książki jest wyczerpujące fizycznie (ałłł – mój kręgosłup, nadgarstki i oczy) i psychicznie (weno, proszę, nie opuszczaj mnie). I to właśnie z tego powodu stosuję podejście zdroworozsądkowe. Nie zmuszam się do pisania, gdy tego naprawdę nie chcę. Nie trzymam się kurczowo grafika, wyżej stawiając inne priorytety – zdrowie, związek i rodzinę.

Bez wątpienia mogłabym pisać szybciej, jednak nie zmierzam do tego za wszelką cenę.

I nie, to nie jest wynik braku ambicji czy tego, że stosowałam takie podejście zawsze. To raczej kwestia minionych lat, w których próbowałam podążać za rygorystycznymi (tak, nie obawiam się tego stwierdzenia) rutynami młodych pisarzy na Youtube. Kwestia tego, że zaczęłam „obserwować” płodnych pisarzy, którzy tworzą od kilkunastu lub kilkudziesięciu lat (i uwierz mi, większość z nich nie wydała pierwszej książki w wieku osiemnastu lat, ani osobiście nie podążają za wyżyłowanymi regułami, jakie częściej narzucają na siebie początkujący pisarze). I kwestia zdania sobie sprawy z tego, że każdy proces pisania książki uczy mnie czegoś nowego (nawet jeśli to wciąż „nie ta”, którą chciałabym wydać).

kreatywne pisarstwo

Co dalej?

Bez względu na to czy udało Ci się ukończyć pisanie książki w miesiąc czy kilka lat, to teraz następuje najważniejszy etap. Edycja i korekta pierwszego szkicu napisanej powieści określa jej docelowy kształt (często zdarza się jednak, że przed finalną wersją jest jeszcze drugi, trzeci i kolejny szkic). Ma też największe znaczenie w kontekście tego, jak czytelnicy odbiorą Twoją książkę. Jeśli chcesz się martwić o to, czy Twoja powieść osiągnie sukces, warto jednak zrezygnować z tego podczas pisania książki, edycji pierwszego szkicu i wstępnej korekty, a zająć się tym tematem na samym końcu (najlepiej już po jej wydaniu) 😉

Uważam, że każda historia jest warta opowiedzenia. Sednem jest to, jak zostanie opowiedziana.

Techniczne kwestie edycji i korekty tekstu, to temat wielu artykułów i książek. W moim odczuciu to bardzo przyjemny proces tak długo, jak jesteśmy na niego psychicznie przygotowani i podejdziemy do niego z odpowiednim nastawieniem.  Jeśli na tym etapie, po ukończeniu pisania książki, uznasz, że warto jedynie wyrzucić ją na śmietnik, to pamiętaj, że nie jesteś sam. Takie wątpliwości przeżywali autorzy największych bestsellerów (chociażby dlatego warto przeczytać lub obejrzeć kilka biografii pisarzy) i przeżywają ją obecnie autorzy przyszłych wybitnych dzieł.

Jedyną radą, którą uważam za wartą, przekazania na tym etapie, jest, aby przygotować się na cierpliwą pracę skupioną na udoskonalaniu swojej powieści, a nie krytykowaniu samego siebie.

Z tą myślą chciałabym Cię zostawić.

Bez względu na to, jak będzie wyglądał i ile będzie trwał Twój proces pisania książki, przeczytanie swojego skończonego dzieła, jest warte każdej minuty pracy na nim. Uwierz mi – doświadczyłam tego kilka razy i to właśnie jest moją największą siłą napędową, aby kontynuować pisanie.

Trzymam za Ciebie kciuki! 🙂 

Jedna myśl na temat “Jak wygląda pisanie książki (bez ściemy)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s