Najlepsza książka dla zablokowanego pisarza – „Droga artysty” recenzja

Czy „pisarski kurs” z Empiku jest w ogóle wart uwagi? Czy warto przebrnąć przez cały 12-tygodniowy kurs? Aż w końcu czy „Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę” Julii Cameron jest książką dla Ciebie?

Nie chcę rozpoczynać tego artykułu patetycznym tekstem „to nie jest typowa recenzja „Drogi artysty”, jaką znajdziesz w innych miejscach”, a jednak czuję się w obowiązku zaznaczyć, że nie spełnia ona wszystkich książkowych cech recenzji. Czego więc możesz się spodziewać? Bardzo szczerzej, osobistej i praktycznej recenzji kursu „Droga artysty”.

Czym nie jest „Droga artysty” Julii Cameron?

Moim zdaniem, naprawdę ważne jest, aby przedstawić to jasno i uniknąć rozczarowań. Przede wszystkim nie jest to książka-poradnik, który dostarczy Ci gotowych rozwiązań, aby ulepszyć swój warsztat pisarski. I nie zrozum mnie źle – nie ma nic złego w poszukiwaniu takiego poradnika, nie jest to jednak pozycja, która powinna Cię w takiej sytuacji zainteresować. Co więcej nie jest to książka o samym pisarstwie.

Recenzję „Drogi artysty” warto zacząć od przedstawienia jej formy, która jest kluczowa dla sukcesu, jaki osiągnęła ta pozycja na wielu rynkach czytelniczych. To 12-tygodniowy kurs w formie inspirujących rozdziałów i ćwiczeń na każdy tydzień oraz zadania, które powinieneś wykonać codziennie. Jej celem jest zaś samopoznanie swojej artystycznej części osobowości, praca z wewnętrznymi blokadami, a przez to pozbycie się blokad pisarskich i uwolnienie swojego pisarskiego potencjału (lub jak umieściła autorka na okładce tej pozycji „12-tygodniowy kurs odkrywania i rozwijania własnej kreatywności”).

Ta książka nie jest dla Ciebie, jeśli…

  • szukasz kursu pisarskiego,
  • oczekujesz, że będzie to poradnik, który po przeczytaniu dostarczy Ci gotowych wskazówek i rozwiązań.
  • nie chcesz zagłębiać się w swoje przekonania i to, z czym się zmagasz,
  • szukasz lekkiej pozycji,
  • za wszelką cenę unikasz „inspirujących” pozycji,
  • nie planujesz wykonywać ćwiczeń i przez 12-tygodni stosować się do sugestii autorki,
  • masz jasno zdefiniowane pojęcie Boga i obraża Cię przedstawianie go w inny sposób (o tym napisze więcej nieco dalej).

Ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie, jeśli…

  • zmagasz się z blokadą pisarską,
  • chcesz lepiej poznać siebie,
  • jesteś gotów/gotowa na eksperymentowanie z własną twórczością,
  • szukasz czegoś niesztampowego,
  • chcesz sprawdzić własną dyscyplinę i determinację.

„Droga artysty” – krótka recenzja

Poniżej znajdziesz kilka kluczowych kwestii, które według mnie muszą znaleźć się w recenzji „Drogi artysty”, a których nie znalazłam sama poszukując informacji na temat tej książki.

Autor z sukcesami

Pierwszy z elementów mojej recenzji „Drogi artysty” może wydać Ci się nieco powierzchowny, dla mnie jest jednak niezwykle ważny. „Kim jest autor kursu, który obiecuje zmienić raz na zawsze sposób, w jaki patrzę na moją twórczość?” i „Dlaczego powinnam mu zaufać?”.

Tak, osobiste „sukcesy” autorów tego typu kursów są dla mnie istotne. I własnie dlatego, chcę w tym miejscu napisać kilka słów o autorce „Drogi artysty”. Julia Cameron to dziennikarka i autorka sztuk, musicali i zekranizowanych scenariuszy, które wyreżyserowała. To również autorka kilkudziesięciu książek, które zostały wydane na całym świecie. A także trenerka na warsztatach kreatywności z kilkunastoletnim doświadczeniem.

Kurs inny niż wszystkie

Podejście Julii Cameron przedstawione w „Drodze artysty” jest mi niezwykle bliskie ze względu na moje wykształcenie związane z coachingiem, a zarazem jest ono dość zaskakujące w kontekście kursów skupionych na twórczości. Książka ta omija kwestie techniczne związane z pisarstwem, można wręcz powiedzieć, że unika podejścia osadzonego na twardym rzeczywistym podejściu, a zabiera nas w podróż przez inspirację, motywację i przywoływanie długo skrywanych (również przed samym sobą) marzeń.

Z pewnością z tego powodu nie przypadnie ona do gustu dużej części osób. Nie ma w tym fakcie jednak nic złego – takie osoby bez problemu znajdą wiele bardzo praktycznych kursów skoncentrowanych na ulepszaniu warsztatu i zmierzeniu się z realiami rynku wydawniczego. Moim zdaniem pośród setek tego typu kursu, podejście Julii Cameron jest niesamowicie wartościowe właśnie ze względu na unikanie tematów, które w nas – artystach – często rozbudowują sieć wątpliwości, samo-destrukcyjnych myśli i działań podburzających własną twórczość. I o tym właśnie jest kurs „Droga artysty” Julii Cameron.

Jak pokonać blokadę pisarską

Nauczę Cię, jak radzić sobie ze strachem

Jeśli chcesz zmierzyć się z tym, czego obawiasz się jako artysta, ten kurs może całkowicie odmienić sposób, w jaki patrzysz na swoją twórczość. W trakcie kursu dotkniesz takich tematów jak:

  • Przejmowanie kontroli nad swoimi przekonaniami,
  • Odzyskiwanie poczucia tożsamości,
  • Radzenie sobie z krytyką,
  • Wstyd, gniew i zazdrość,
  • Rozpoznawanie własnych ograniczeń,
  • Radzenie sobie z perfekcjonizmem,
  • Odzyskiwanie radości z tworzenia,
  • Zagrożenia na drodze twórczej,
  • Pragnienie zdobycia sławy,
  • Poszukiwanie akceptacji,
  • Zaufanie do samego siebie.

To tylko kilka z przykładowych tematów, które w „Drodze artysty” porusza Julia Cameron. Brzmią ciekawie? Jeśli tak, jesteś na dobrym tropie do przekonania się czy to książka dla Ciebie.

A jeśli brzmią one dla Ciebie jak coś naciąganego i niepotrzebnego, to już na tym etapie recenzji „Drogi artysty”, proponuję Ci dwie opcje. Przekonaj się sam/a czytając pierwszy rozdział tej pozycji (nie polegaj jednak na tym, że ją polecam – jest duża szansa, że nie przypadnie Ci do gustu). Opcja druga to zrezygnowanie z tej konkretnej książki na rzecz innych ciekawych kursów.

„Nie dla katolika, nie dla ateisty” – kontrowersje dotyczące kursu

To chyba odpowiednie miejsce, aby napisać o tym, co dla wielu może być uznane za kontrowersyjne lub nawet sprawić, że nie będziesz chciał/a mieć nic do czynienia z tą książką. Zaznaczę jednak, że nie wpływają one w większym stopniu na to, jak osobiście oceniam ten kurs (w innym przypadku nie pojawiłaby się na moim blogu recenzja „Drogi artysty”).

Julia Cameron już od pierwszych stron książki „Droga artysta” posługuje się pojęciem Boga, jako siły twórczej, której uznanie jest konieczne do twórczego przebudzenia lub innymi słowami mówiąc, do zrozumienia jak korzystać w pełni ze swojego kreatywnego potencjału. I nie, nie jest to jeden akapit tekstu czy nawet jedna strona, jest to raczej myśl przewodnia, która towarzyszy nam przez całą objętość książki.

Odstraszające? Autorka to przewidziała.

Tak, Julia Cameron przedstawiając pojęcie Wielkiego Twórcy wprost odnosi się do naszych wątpliwości. Uważasz je za śmieszne? Naciągane? Niezgodne z Twoją wiarą lub niedorzeczne ze względu na ateizm? Uznaj je więc za wygodną przenośnie.

Szczerze? Mnie takie podejście… przekonuje. Autorka proponuje nam zastępowanie używanego przez nią pojęcia „Bóg”, „podążaniem we właściwym kierunku” (z eng. good orderly direction) lub pojęciem „przepływu” (kreatywności, mocy twórczej, idei).

Kilkukrotnie podczas pracy z „Drogą artysty” łapałam się na chęci pominięcia pewnych fragmentów i wypieraniu z siebie słów odnoszących się do Boga (jestem ateistką). I tak, jak w mojej recenzji „Drogi artysty” i całościowej ocenie tej pozycji, muszę odnieść się do tego elementu, tak nie był on dla mnie na tyle rażący, aby zniechęcić mnie do stosowania metod Cameron lub przerwania kursu (jednak w Twoim przypadku może tak właśnie być).

Drugim z nieco mniej kontrowersyjnych elementów na większości rynków, ale elementem, który może być zniechęcający dla wielu polskich czytelników jest coachingowe (miękkie) podejście do kluczowych umiejętności twórcy. Pisałam o tym elemencie jako bardzo bliskiemu mojemu sercu, stąd nie będę ponownie rozwijała się na ten temat. Jeśli jednak mocno skupiasz się na twardych umiejętnościach i/lub uważasz wewnętrzną pracę z samym sobą za zbędną, prawdopodobnie ta pozycja nie przypadnie Ci do gustu.

Czy polecam „Drogę artysty”?

Szerokiemu gronu – nie. A jednocześnie uważam, że dla odpowiedniej osoby, czyli takiej, która jest skłonna do prawdziwej szczerości wobec samego/samej siebie, walczy z blokadami twórczymi i chce jeszcze lepiej korzystać ze swojego potencjału, jest to pozycja, z którą trzeba się zapoznać. Najlepszym dowodem na to, że dla mnie jest to pozycja „must have” jest fakt, że pomimo mijających lat, regularnie do niej wracam.


Spodobał Ci się ten artykuł i chcesz więcej? Koniecznie zostaw komentarz i obserwuj ten blog, żeby otrzymać informację o każdym nowym wpisie ❤


Mogą spodobać Ci się także:

Jedna myśl na temat “Najlepsza książka dla zablokowanego pisarza – „Droga artysty” recenzja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s